Być organistą
![]() |
| fot. archiwum prywatne |
Ktoś może pomyśli, że organista siada przy organach i gra, co chce. Tak nie jest.
Jak to jest być organistą? W skrócie: msze święte zwykłe, świąteczne, z asystą, z koncelebrą nabożeństwa, jutrznie, nieszpory, godzinki, nowenna, majowe, czerwcowe, gorzkie żale, śluby, chrzty, pogrzeby, procesje, pielgrzymi. Mało? Do tego bierzmowania, rekolekcje, sakramenty. Liturgia powtarza się tylko raz na trzy lata, więc można sobie wyobrazić, ile trzeba poznać materiału, czytań, psalmów.Bycie organistą to nie tylko granie, ale też odkrywanie zasad muzyki, istoty liturgii, solfeżu (czyli nauki i metod czytania nut głosem), budowy instrumentów – i tak dalej.
Czasy Janków Muzykantów w kościele minęły bezpowrotnie. Do zawodu organisty trzeba się przygotowywać latami. Później trzeba odegrać rolę jednoosobowej orkiestry – dobrać repertuar, znać utwory muzyki poważnej, dopasowanej do uroczystości. I mieć powołanie.
Czytaj też: Czym jest prospekt organowy?


Komentarze
Prześlij komentarz